A ja znów tak wbrew sobie
zachwycam się niebem
bo wreszcie niebieskie...
Słońce się zniża i otula
swoim ostatnim liznięciem
aż sosny spurpurowialy
A gołe gałęzie klonu
z wrażenia zadrżały.
To nic, że śniegu nie ma
A tu grudzień i święta
Tak święta, a ja zajęta
gapieniem się w niebo
Urzeczona niestosownie.
A tu porządki, porządki
Tak, muszę poskładać myśli
Wyważyć mąkę i słowa.
fot. własna

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz